BlogDzieciPodróże

Tunezja- maj 2011, cz.2

Tunezja15

W czasie kolejnej wycieczki podczas pobytu w Tunezji zwiedzaliśmy Wielki Meczet w Susie.

Jak wiecie to jest kraj muzułmański, więc odkrytego ciała powinno być jak najmniej albo prawie wcale. Zatem wszystkie panie z naszej grupy odziane były w długie spódnice, bluzki z długimi rękawami i dodatkowo każda z nas miała „zapasowe” okrycie w postaci szala owiniętego wokół szyi- przy prawie 40 stopniowym upale!.

W takim rynsztunku ochoczo wszyscy  ruszyliśmy na zwiedzanie miasta i meczetu. Niestety włosy kobiet w naszym zespole były odsłonięte, czego nie omieszkał dostrzec czujny pracownik meczetu. Tonem nie znoszącym sprzeciwu nakazał nam natychmiast założyć tamtejsze gustowne chusty na głowy. Wreszcie ruszyliśmy zwiedzać.

Minaret i modlitwa 

Było niewiarygodnie. Wielki Meczet to prosta, surowa bryła świątyni pozbawiona ozdób. Nieodłącznym elementem arabskiej architektury jest minaret. To wysoka wieżyczka umieszczana zazwyczaj w jednym z kątów meczetu.

Najczęściej wierzchołek minaretu jest najwyższym punktem w okolicy.

Pierwotnie w narożnikach stały dwie obronne wieże, później, w XI wieku dodano do nich kopuły. Meczet pięć razy dziennie wzywa wiernych do modlitwy.

Wudu

Co ciekawe w środku jest fontanna,  bynajmniej nie stanowi ona tylko dekoracji,  wręcz przeciwnie-  służy  do rytualnej ablucji wiernych,  tak zwanej wudu. To rytualne obmycie ciała lub jego części np. rąk, przedmiotów kultowych i ofiarniczych. To rytuał nie tylko muzułmański, który nakazuje szczególną dbałość o czystość.

Ponadto przed wejściem do meczetu należy zdjąć obuwie, bo wchodzi się do miejsca kultu. Niemile widziane są tam osoby nieumyte i brzydko pachnące.

I tu kolejna przygoda, tym razem niemiła i zupełnie nie śmieszna.

Tunezyjski bazar

Jak już Wam wcześniej opisywałam ubrana byłam w spódnicę, bluzkę z długim rękawem i szal. Podczas zwiedzania miasta widziałam „ dziwne ” spojrzenia przechodniów, szczególnie panów. Nie były to bynajmniej spojrzenia podziwu.

Spacerując zauważyliśmy ogromny hangar, który okazał się być muzułmańskim bazarem, tak zwany suk. Tubylcy w niezrozumiałym dla nas języku pokrzykiwali na nas, energicznie gestykulując i wskazując na mój dekolt.

Uwierzcie mi- mój dekolt był zwyczajny, jak w męskich podkoszulkach, ani nie obnażał biustu, ani nie sięgał mi do pępka!.     I tak smażyłam się jak fryta w oleju w tym prawie 35 stopniowym upale.

Jednak nie chcąc wywoływać kolejnej rewolucji w mieście potulnie owinęłam się szczelnie szalem. Od tego momentu wszystko było w idealnym porządku. Wrogość tubylców została zażegnana.

Nasza codzienność

Oprócz zwiedzania, relaksu na plaży, masaży w hotelowym SPA miło spędzaliśmy czas. Jedzenie było przepyszne i podawane non- stop. Dni kiedy nie zwiedzaliśmy wypełniał nam szeroko pojęty sport. Graliśmy w bule, tenisa i siatkówkę. Podczas jednej z rozgrywek tak się zaangażowałam w grę, że wybiłam sobie 2 palce prawej ręki. Nadmienię Wam, że w młodości grałam ” zawodowo” w siatkówkę. Hotelowy lekarz widząc mój problem, złączył 2 wybite palce za pomocą szpatułek i zabandażował. Domyślacie się, że nie wytrzymałam zbyt długo w tym osprzęcie.

Reasumując- był to jeden z mega tanich i jednocześnie mega udanych wyjazdów.

Było niebanalnie, wesoło i przede wszystkim zaskakująco. Poznaliśmy odrobinę innej kultury i zwyczajów.

O kolejnych podróżach opowiem Wam już wkrótce.