BlogNiepłodnośćPoronienie

PORONIENIE

poronienie- smutek

Starania o dziecko i poronienie

Moje Drogie poronienie to nie jest przyjemny temat, ale jednak chciałabym go poruszyć.

Jak już wiecie z moim mężem Mariuszem  staraliśmy się o dziecię dosyć długo, w moim odczuciu długo,  bo w sumie ok. 3 lat.  Zanim przeszliśmy całą procedurę In vitro wcześniej byliśmy w ciąży. Ale do rzeczy.

Po kolejnym okresie starań, kochaniu się w odpowiednie, czyli płodne dni źle się poczułam. Miś nie czekając na moją zgodę wziął mnie za fraki i wsadził do samochodu. Kwadrans później byliśmy u pani doktor, która wówczas mnie prowadziła. Ta nie czekając wykonała badanie USG i jednoznacznie stwierdziła, że jestem w ciąży.

To było niczym wygrana „6” w totka. Nie wierzyłam w nasze szczęście a jednocześnie tak się cieszyłam , że fruwałam pod chmurami. Mariusz  był wniebowzięty, że wreszcie się udało. Termin kolejnego badania został wyznaczony  za miesiąc.

Niestety go nie doczekałam. Któregoś dnia zaczęłam krwawić. Poroniłam. Miś zawiózł mnie w te pędy na SOR i okazało się,  że po ciąży nie ma śladu. Macica się sama oczyściła i po temacie.

Poroniłam

Wpadłam w czarną rozpacz. Wyłam z bólu, nie wychodziłam z domu, nie jadłam, nie myłam się tylko płakałam. Miś starał się mnie wspierać, ale dla mnie było to za mało. Oskarżałam wszystko i wszystkich o swoje nieszczęście- od Mariusza począwszy, poprzez lekarzy, Boga, gradobicie i wojny na świecie , na sobie skończywszy.

Wyżywałam się na najbliższej mi osobie, czyli na mężu, bo był przecież pod ręką. Wyrzucałam mu, że mnie nie rozumie, że to było nasze dziecko ( 5 tydzień ciąży), które umarło i któremu należy się pogrzeb ( hmm tylko jak zrobić pogrzeb zarodkowi?).To był dla mnie koszmar, prawdziwy dramat. Chyba tylko miłość, cierpliwość i wrodzony spokój mojego męża uratowały nas przed rozstaniem.

 

Powrót do życia 

Po tygodniu histerii  otrząsnęłam się, trzeźwo spojrzałam na rzeczywistość , wróciłam do życia i do walki o upragnione dziecko. Jak później wyczytałam statystycznie co druga kobieta roni, czasem o tym nie wiedząc i nie ma w tym niczyjej winy, tym bardziej naszej. Poronienia należą do ludzkiej natury, tej samej,  która chce abyśmy rodziły dzieci zdrowe i silne.

Każda z Was, która doświadczyła poronienia, a która bardzo pragnie dziecka wie o czym pisze…Oby było Was jak najmniej.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments