BlogNiepłodnośćPolecamy

NIEPŁODNOŚĆ cz.1

niepłodność

Moja niepłodność

Nie wiem jak Wy, ale zawsze myślałam , że niepłodność mnie nie dotyczy. Kiedy kobieta chce zostać matką  i kiedy spotyka faceta, który wydaje się być idealnym kandydatem na męża i ojca to się po prostu dzieje… ot tak- pstryk i jest.

Jak bardzo się myliłam. Nie wystarczy chcieć być w ciąży, do ciąży trzeba nasz organizm przygotować.

Po dwóch miesiącach starań o dziecko i braku spodziewanego efektu postanowiłam odwiedzić gabinet ginekologa specjalisty. Dodam, że nie byłam statystyczną „pierworódką”, bo miałam już 35 lat, a mój partner-ten idealny kandydat na ojca aż 39!!!sic! I tym sposobem „wylądowałam”  w znanej warszawskiej klinice Novum w gabinecie doktora Piotra Zamory.

Klinika Novum

Myślę, że jest wiele dobrych klinik leczenia niepłodności, jednak w mojej totalnie subiektywnej ocenie znalazłam najlepszą z nich i najcudowniejszego lekarza jakiego znam. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przed wizytą nie przeczytała wszystkich dostępnych komentarzy, opinii i forów.

Doktor Zamora

Nie ukrywam, że szłam na wizytę z pewną dozą niepokoju ( zabrzmiało to jak reklama podpasek…), bo w opinii części pacjentek doktor  jest bardzo małomówny , specyficzny, wręcz oschły, niemiły i brak mu empatii , więc same rozumiecie cały bagaż obaw i niepewności.

Pewnie zrezygnowałabym z tej wizyty gdyby nie fakt, że wszystkie opinie i komentarze miały wspólny mianownik- poza rzekomymi wadami, dr Zamora  określany był mianem świetnego specjalisty, z ogromną wiedzą i doświadczeniem.

Jako jedyny spośród wszystkich lekarzy, których przerobiliśmy przez minione lata nie kazał nam się tylko kochać. Zlecił całą masę badań niepłodności: od krwi, hormonów i chorób wenerycznych do badania nasienia.  No i nie był żadnym niesympatycznym gburem, wręcz przeciwnie.

Okazał się genialnym facetem z angielskim, mocno wysublimowanym poczuciem humoru. Fantastyczny nie tylko jako lekarz, ale także jako człowiek, z którym rozmawialiśmy podczas każdej z wizyt nie tylko o niepłodności, ale o wszystkim- życiu, polityce, podróżach i rodzinie.

Nie wiem jak można było określać go takimi epitetami? Nawet na którejś z wizyt poprosiłam doktora o numer telefonu. Uprzedziłam , że nie jestem wariatką ( no może troszkę ale tego nie powiedziałam-;), bo chciałam mieć pewność, że gdyby działo się coś niespodziewanego ( jak mogło być spodziewane skoro wcześniej nie byłam w tak zaawansowanej ciąży?).

Wtedy mogłabym sięgnąć po komórkę  i zadzwonić po pomoc i poradę. I jak myślicie, dał mi ten numer? Oczywiście. Co więcej wielokrotnie w czasie trwania ciąży pisałam – nigdy nie dzwoniłam , bo zawsze wydawało mi się, że jak zadzwonię, a doktor właśnie bada pacjentkę na fotelu ginekologicznym to nie przekaże jej jakiejś bardzo ważnej informacji. Jakbym mogła…

Cdn .

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments