BlogInvitroPolecamy

IN VITRO cz.2

Niepłodność- leczenie

Niebawem otrzymaliśmy informacje od doktora Zamory, że mamy kilka zarodków w różnym stadium rozwoju i pierwszym transferem in vitro będzie  transfer 5-cio dniowej blastocysty o symbolu 4AA. To bardzo  bardzo dobry materiał do transferu.

Transfer zarodków

Zasada jest taka, że transfer zawsze rozpoczyna „najlepszy” zarodek i schodzi się ku słabszym,  aby szansę na ciąże były jak największe. Przed embriotransferem otrzymaliśmy zdjęcie naszej 5-cio dniowej blastocysty, czyli  naszego 5-cio dniowego dziecka. Która matka zachodząca tradycyjnie w ciąże ma zdjęcie 5 dniowego dziecka? A my mamy!!!

 

in vitro

Sam embriotransfer jest zwyczajny i bezbolesny , po prostu zarodek pod kontrolą USG został umieszczony w jamie mojej macicy. Później już tradycyjnie czekaliśmy na badanie Beta HCG potwierdzające ciąże.  Nie wiem skąd, ale byłam pewna nie tylko, że jestem w ciąży ale że to będzie syn o imieniu Iwo!.

Jestem w ciąży!

Nie pomyliłam się. Byłam w ciąży z synem jak się później okazało-;)

Przy drugiej ciąży- również z in vitro, bardzo pragnęliśmy córki. Miała mieć na imię Mia. Potem okazało się, jak powiedziała doktor Marzena Dębska, że kobieta z fiutkiem to raczej słaba opcja. Zatem pojawiło się robocze imię Leo, a w efekcie urodził się zbój, chuligan i bandzior- Borys.  Ale o tym w kolejnych wpisach.

Badanie Beta HCG

Wracając do Iwo….w odpowiednim momencie, chyba po trzech tygodniach wykonałam badanie Beta HCG, które potwierdziło ciąże. Od tego dnia ja poczułam się jak 100% mama, mój Miś został tatusiem, a doktor Piotr Zamora drugim tatą. Wiedza doktora, praca i niebywałe umiejętności i zaangażowanie doprowadziły nas do upragnionej ciąży. Moim ulubionym badaniem stało się badanie Beta HCG, które rosło w zastraszającym tempie. To nic innego jak tylko potwierdzenie ciąży dobrze rozwijającej się.

Serce dziecka 

W 6 tygodniu ciąży podczas wizyty u doktora Zamory razem z Misiem na ekranie monitora nie tylko zobaczyliśmy „ syna ”,  ale przede wszystkim usłyszeliśmy jego bijące serduszko.

Płakaliśmy ze szczęścia jak dzieci.

Mój dzielny Miś nigdy nie ominął żadnego badania, żadnej wizyty, zawsze mi towarzyszył. Tym samym  utwierdzał mnie w przekonaniu, że jest najlepszym facetem na ziemi i będzie wspaniałym ojcem. Nie pomyliłam się-;). Powiem Wam więcej to moj nieustraszony Miś jako pierwszywykąpał i przewinął Iwo samodzielnie. Podobnie było na pierwszym badaniu  krwi.

On wziął Iwo na badanie a ja siedziałam przed drzwiami gabinetu zabiegowego zjadając resztki swoich paznokci.

Cdn.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments