Badania prenatalneBlogCiąża

BADANIA PRENATALNE cz.3

badania prenatalne cz.3

Badania prenatalne były w toku a właściwie oczekiwanie na ich wynik. Odebrałam telefon od doktor Marzeny Dębskiej. Była tak szczęśliwa, że nie wiem , która z nas bardziej.

Oświadczyła mi ( podczas gdy Miś niczym agent CBŚ śledził każdy sms, telefon i nasłuchiwał ), że kariotyp naszego syna jest prawidłowy!!! To znaczy, że najważniejszy człowiek na ziemi jest całkowicie zdrowy. Nasz syn nie ma żadnej abberacji chromosomów!!!!

Mój syn jest zdrowy!

Po tej informacji fruwałam metr nad ziemią. To był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Dodam, że jestem pozytywną wariatką jeżeli chodzi o moje dzieci. Zanim jeszcze otrzymałam ostateczne wyniki chodziłam na akupunkturę oczyszczającą ciało.

„Oczyszczanie” ciała i akupunktura

Znajoma wróżka nakazała oczyszczać moją aurę kąpiąc się dziennie w wodzie z kilogramem soli, odprawiając rytuał oczyszczania ciała ze złych mocy, które miały spłynąć do Wisły… Wyobrażacie sobie zdziwienie sprzedawców w sklepie jak kobieta w ciąży podchodzi do kasy z 20 kilogramami soli?

Ale to jeszcze nic. Moja znajoma chcąc zajść w ciąże była u wcześniej wspomnianej wróżki, która nakazała jej nosić wianek z koralików z różnymi śmiesznymi wisiorkami. Wyobraźcie sobie szacowną panią dyrektor banku, która przez dwa tygodnie nie zdejmuje „dziwnego” wianka z głowy podczas spotkań, jazdy samochodem, zakupów w sklepie etc…

Ponieważ znamy się już długo nie ukrywałam, że wygląda idiotycznie, aczkolwiek rozumiałam ją doskonale i popierałam we wszystkich działaniach mających doprowadzić do upragnionej ciąży. Koniec końców znajoma w ciąże zaszła, ale obawiam się, że wianek niewiele pomógł. Natomiast klinika z  doktorem Zamorą na czele pomogła z całą pewnością.

Rodzice dzieci z zepołem Downa 

Wracając do badań naszego skarba… Pomimo, że szczęśliwie okazało się, że nasz syn jest zdrowy w pewien sposób zjednoczyłam się z rodzicami wychowującymi i opiekującymi się dziećmi z zespołem Downa. Razem z Misiem postanowiliśmy, że będziemy nie tylko wspierać finansowo zajmującą się nimi fundację  (chociażby z 1% podatku), ale zostaliśmy także wolontariuszami.

Jestem pełna podziwu jak mamy, czasem ojcowie świadomie rezygnują ze swoich ambicji zawodowych, planów, życia towarzyskiego, aby ich słoneczko możliwie bezboleśnie i pewnie kroczyło przez życie.

Ci ludzie to dla mnie prawdziwi bohaterowie, którzy każdego dnia pokonują kolejne trudności. Nikogo nie oceniam, bo każda z Nas niezależnie od podjętej decyzji ( aborcja lub urodzenie chorego dziecka) SAMA do końca życia będzie ponosić konsekwencje tego wyboru.

Terminacja ciąży?

Teraz patrząc z perspektywy mojego 39-cio letniego życia wiem, że była to najtrudniejsza decyzja z jaką przyszło mi się zmierzyć. Wybrałam życie mojego dziecka zdrowego czy chorego. My mieliśmy to szczęście, że nasz syn okazał się być całkowicie zdrowy ale nie wszystkim to było dane.

Dlatego proszę Was, nie oceniajcie decyzji żadnej z mam. Jeżeli nie przeżyliście tego na własnej skórze, we własnych głowach i sumieniach NIE MACIE PRAWA oceniać tych decyzji i tych ludzi.

Ale dość tych wzruszeń i dywagacji….Opowiem Wam o ciąży,  szkole rodzenia i perypetiach z nią związanych.

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments