Badania prenatalneBlogCiąża

BADANIA PRENATALNE cz.1

badania prenatalne cz.1

Moje drogie postanowiliśmy z mężem, że wykonamy badania prenatalne naszego dziecka. Znowu z obawami i nieco mniej entuzjastycznie niż zwykle odwiedziliśmy już Wam znaną i skądinąd lubianą klinikę leczenia niepłodności Novum i gabinet doktora Piotra Zamory.

Jak wyglądały moje badania prenatalne?

Otóż dr Zamora skierował nas do Pani doktor Renaty Jaczyńskiej jako specjalistki w dziedzinie ultrasonografii i badań prenatalnych ” starszych ” ( bardzo lubię to określenie ) mam. Ostatnio słyszałam określenie geriatrycznych mam-;). Okropność.

Tam oglądaliśmy sobie rączki, nóżki, brzuszek, główkę, odpowiadaliśmy na szereg pytań Pani doktor – ta skrzętnie  notowała, podstawiała wzory, mierzyła, ważyła, wyliczała ( trochę czułam się jak na lekcji matematyki w liceum). Ogólnie było bardzo sympatycznie i zabawnie.

 

badania prenatalne cz.1

Do czasu… Nagle zapadła krępująca cisza. Spytałam doktor Jaczyńską co jest grane? Pokazała nam na monitorze syna  i wskazała jego nos. Hmm, cóż nos jak nos, kawałek wystającej z czaszki kości i tyle. Doktor Jaczyńska oznajmiła nam grobowym głosem, że nos naszego skarba jest za mały!!! Za mały? Czego ta kobieta chce od nosa mojego syna? Do tej pory sądziłam, że co jak co, ale rozmiar nie tej części ciała ma znaczenie…

Zespół Downa? Jak to?

Otóż mały nos, czyli zbyt krótka kość nosowa może oznaczać wadę genetyczną czyli potencjalny zespół Downa ( przez obecność dodatkowego chromosomu 21 ). Jak to moje wymarzone, wyczekane najwaspanialsze dziecko na ziemi może być poważnie chore? Nie mogłam uwierzyć!. Po tej informacji dalszej części wizyty, drogi do domu i kolejnych dni nie pamiętam!

Zalałam piękną i schludną klinikę Novum krokodylimi łzami. Doktor Zamora ( ten mało empatyczny lekarz hehhe ) natychmiast przybiegł do nas, coś mówił, ponoć tłumaczył , że to nie jest informacja ostateczna, ale wiem, że żadne argumenty do mnie nie docierały w tamtej chwilii.

Płacz i  niedowierzanie

Pamiętam jak przez mgłę , że  doktor w asyście mojego męża , zaryczaną prowadził mnie przez całą klinikę do samochodu. Kolejne dni upłynęły mi na płaczu, przekonywaniu samej siebie,, że to nie była ostateczna i pewna informacja i gorączkowym penetrowaniu internetu w poszukiwaniu specjalistów od badań genetycznych, mogących jednoznacznie potwierdzić, albo wykluczyć chorobę naszego synka.

Cdn.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments